Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filet. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filet. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 stycznia 2012

Róża, serduszko i chleb

Bardzo mi miło, że tak mnie wspieracie w drutowaniu, dziękuję! Vipku, nie gniewam się absolutnie za "młodą osóbkę, bardzo to było miłe, naprawdę! :) Reni - ja nie robiłam jednak tak jak trzeba, bo ten ścieg, który mi wychodził, to nie był ściągacz, ale ryż podobno - jak mi mama powiedziała :D To dopiero! Sprułam więc to, co wydziergałam i znowu włóczka leży i czeka na zmiłowanie z mojej strony :)
Trilli, naprawdę druty są szybsze niż szydełko? Wiem, że są osoby, które robią bez patrzenia na robótkę, czyli to jednak musi być prawda, ciekawe czy sama się o tym kiedyś przekonam naocznie i naręcznie :) Jakoś nie mam teraz serca do drutów, zniechęciłam się trochę, ale odczekam i znowu się zabiorę.
Dobra, koniec o drutach, bo zanudzam Was tym bez przerwy.  Pokazuję co innego. Zainspirowałam się obrazeczkami Elżbiety i wydziergałam dzisiaj  takie coś:


Ramkę miałam w domu i nie bardzo wiedziałam jak ją zagospodarować, aż do dziś :) Wzór z przepastnej sieci. Obrazek zawiśnie chyba w przedpokoju. A i serduszko się załapało na fotkę.


Ostatnio dziergam serduszka :) Czy to z powodu zbliżających się Walentynek? Nie wiem sama...
Serdecznie pozdrawiam!

Oj, zapomniałam! Muszę się pochwalić pierwszym własnoręcznie upieczonym chlebem! Jest przepyszny, rozpływa się w ustach i myślę, że zagości w moim domu na stałe, rodzina też jest zachwycona..


Pozdrawiam!

poniedziałek, 16 stycznia 2012

Moja pierwsza podusia szydełkowa

Poduszkę tę zrobiłam dwa lata temu, gdy "na poważnie" wzięłam się za szydełkowanie. Piszę "na poważnie", bo szydełkowałam od dziecka, ale zwykle to były proste rzeczy, szalik, czapka, torba, sweter, przy wykańczaniu których pomagała mi mama. Dziergałam też dla lalek :):) Potem miałam długą przerwę i z jakiegoś powodu, nawet nie wiem dlaczego,wzięłam szydełko do ręki dwa lata temu,w  styczniu czy w lutym... męczyłam się z jedną taką serwetką.. nie dałam rady, sprułam, ale potem zrobiłam pierwszą, drugą, trzecią.. i tak dziergam sobie do tej pory. No, ale mowa była o poduszce, dziś już troszkę spranej i sfatygowanej. To pierwszy mój wyrób filetowy (albo siateczkowy) w "karierze" :):) Poszewkę szyła tradycyjnie Mama. To moja ulubiona poduszka.


Od wczoraj zmagam się z drutami i usiłuję zrobić szalik wzorem ściągacza i nic mi nie wychodzi! Robię tak, jak wyczytałam w internecie: dwa oczka prawe, dwa oczka lewe, następny rząd - prawe nad prawymi i lewe nad lewymi. Dobrze robię? Poza tym idzie mi to bardzo, ale to bardzo wolno, z powodu tego, że ciągle muszę zmieniać.. to lewe, to prawe, to nabierać z przodu, to z tyłu.. mówię Wam, harówka :):)
Podziwiam każdą drutującą osobę! 
Dla mnie to nadal czarna magia, ale nie poddaję się :)

Dziękuję za każde słówko i za każdą wizytę na moim blogu, trzymajcie się ciepło!